Bańka spekulacyjna na rynku obligacji Catalyst

Obserwuję rynek obligacji Catalyst od momentu momentu jego powstania w 2009 roku. Trudno mnie sobie przypomnieć, czy kiedyś obligacjami tak dalece jak aktualnie interesowały się główne media i to nie w kontekście afery związanej wraz z upadłością któregoś z emitentów.

Część komentatorów twierdzi wręcz o bańce dzięki obligacjach (tekst Pawła Cymcyka z dn. 12 maja). Według mnie to gruba przesada, ponieważ rynek faktycznie naprawdę dopiero zaczyna się rozwijać.

Bycie precyzyjnym wymaga podania definicji, im jest bańka spekulacyjna na rynku inwestycyjnym. Żeby nie komplikować sprawy, weźmy prostą definicję z Wikipedii, gdzie czytamy:

Bańka spekulacyjna wówczas samonapędzający się proces niezrównoważonego wzrostu cen dóbr w dziedzinie. Często związany z nadaktywnością rynkową, która ma charakter przejściowy. Po okresie stosunkowo szybkiego wzrostu cen dóbr następuje gwałtowny ich spadek, często nazywany pęknięciem bańki, co najczęściej związane jest z radykalnym spadkiem wartości zasobów wielu inwestorów.

Definicja jest na tyle nieskomplikowana, że nikt nie stanie się z nią dyskutował, a chyba każdy czuje, czymże jest bańka spekulacyjna.

Przekładając definicję na rynek obligacji na terytorium polski, należałoby zdiagnozować sytuację w taki sposób, że obligacje są głównym źródłem opłacania przedsiębiorstw, an ich nabywcami są głównie inwestorzy indywidualni, dla których jest to kluczowe aktywo finansowe. Jakie możliwości więcej, pęknięcie bańki w branży obligacji musiałoby wiązać się z upadłością wielu ważnych emitentów.

Jeżeli spojrzymy na dominujące branże zaprezentowane przez emitentów z Catalyst to dominują:

  1. bankowość
  2. windykacja
  3. firmy pożyczkowe
  4. deweloperzy

Zatem pęknięcie bańki oznaczałoby, że główne bazy w kraju bankrutują, za nimi idą firmy windykacyjne oraz pęka bańka dzięki nieruchomościach w Polsce, jakie możliwości w konsekwencji przekłada się na upadłości deweloperów.

Czy to jest możliwe?

W katastrofalnym scenariuszu pewnie tak, ale chyba jakikolwiek przyzna, że mówimy o bardzo czarnym scenariuszu. Przeanalizujmy obecną sytuację na rynku obligacji opierając się na twardych danych, a nie dzięki odczuciach czy zainteresowaniu informacji telewizyjnej. Faktem jest, że ostatnie emisje obligacji Alior Instytucji finansowej, czy Banku Pocztowego zainteresowały szerokie grono mediów i te informacje przebiły się do świadomości przeciętnego inwestora. Aby określić aktualną sytuację w dziedzinie, warto spojrzeć dzięki dosyć ciekawy wskaźnik. A więc chodzi o wskaźnik powiadamiający o wartości wyemitowanych obligacji nieskarbowych w stosunku do odwiedzenia wartości PKB. Dane te zawiera wykres poniżej:

Foto: Kamil Gemra / opracowanie własne Wartość wyemitowanych obligacji w stosunku do odwiedzenia PKB

Źródło: Raport jednoroczny GPW za 2015 rok kalendarzowy. Dane dotyczące Polski wówczas stan na koniec grudnia 2015, dla pozostałych państw stan na koniec czerwca 2015.

Biorąc pod atencję wartość wyemitowanych obligacji nieskarbowych w stosunku do zalety PKB w Polsce, mówimy o wskaźniku wynoszącym 12, 5 procent. Porównując owe dane do innych państw widać, że nie dysponujemy być z czego dumni, ponieważ chociażby na Słowacji ten wskaźnik ma zalety 11, 8 procent, natomiast na Węgrzech 12 procent. Zatem w porównaniu do odwiedzenia krajów regionu jest nadal spory potencjał do postępu, nie mówiąc już np. o Niemczech, gdzie w końcu dominuje klasyczny system bankowości z dużą rolą banków jako głównego dostarczyciela środków dłużnego.

Wróćmy aczkolwiek do naszego podwórka. Zabierając pod uwagę strukturę finansowania przedsiębiorstw w Polsce przy ostatnich latach, dominującym podłożem kapitału dla nich będą banki. Nie jest wówczas zapewne dla nikogo zaskoczenie. Banki w Polsce zaspokajają około 80 procent potrzeb kapitałowych rodzimych przedsiębiorstw. Zostały kapitał to źródła niebankowe. I tutaj warto wyglądać na dane dotyczące niebankowych źródeł finansowania przedsiębiorstw, które zawiera poniższy wykres:

Foto: Kamil Gemra / opracowanie osobiste Niebankowe pochodzenia finansowania przedsiębiorstw

Dane przy mld zł.

Źródło: Raport o rozwoju branży finansowego NBP.

Dominującym źródłem kapitału u nas jest leasing. Spada z kolei udział kapitału pochodzącego wraz z emisji akcji. Faktem wydaje się, że od 2009 r., czyli od momentu powstania rynku Catalyst rośnie wartość kapitału pozyskanego z emisji obligacji. Dynamiki są pokaźne i w 2014 roku przekroczyliśmy wartość 20 mld zł kapitału pozyskanego wraz z tego źródła. Widać, hdy obligacje zyskują na znaczeniu, ale z perspektywy całej struktury finansowania przedsiębiorstw po Polsce to ledwie kilka procent.

W przeszukiwaniu bańki udajmy się na rynek Catalyst. Według definicji zainteresowanie obligacjami powinno być ogromne, zatem obroty w Catalyst muszą też stanowić duże, ponieważ przysłowiowa „ulica” kupuje obligacje na siłę. Dane o kwartalnych obrotach zawiera poniższy wykres, dane przedstawiono w milionach zł.

Foto: Kamil Gemra / opracowanie własne Cena obrotów trymestralnych

Źródło: wiadomości z GPW

Wahania obrotów na Catalyst były duże, szczególnie w 2013 roku kalendarzowego. Natomiast w 2015 roku kwartalnym obrotom, zaznaczę kwartalnym, trudno jest pokonać granicę 0, 5 mld zł. Jest to wartość porównywalna z … dziennymi obrotami na GPW.

Zatem twierdzenie, że inwestorzy masowo kupują obligacje i wówczas na rynku wtórnym, wydaje się być dalece na wyrost. Możemy byłoby jeszcze pokazać statystyki mówiące o liczbie umowy, bo to tak naprawdę mówi o aktywności inwestorów indywidualnych. Przytoczę tylko liczbę sprawie z ostatniego kwartału 2015 roku, kiedy to dokonano ich 14 000. Słownie: czternaście tysięcy transakcji przez pełny kwartał na rynku ruchu obligacjami Catalyst! Śmiem zaryzykować tezę, że póki jakie możliwości na Catalyst handlują wyedukowani pasjonaci, których jest więcej, ale mówienie o pospolitym ruszeniu to z pewnością kolejne nadużycie.

Podsumowując rynek Catalyst i inwestowanie w obligacje wreszcie przebiło się do głównych mediów. Inwestorzy usłyszeli, że wydaje się być taki instrument jak obligacje. Wielkie wyzwanie przed wszystkimi, który kibicują obligacjom przy Polsce, aby Ci tylko inwestorzy wiedzieli, że nie mówimy o obligacjach detalicznych Skarbu Państwa, tych ze słynnej reklamy z dziadkiem i wnuczkiem, tylko na temat papierach wartościowych, w których inwestowanie niesie za sobą ryzyko. Póki ryzyko kredtyu się nie materializuje, to inwestowanie w obligacje wówczas świetna zabawa. Gorzej jak upada jakiś emitent. Równolegle kilka przytoczonych danych pokazuje, że rzeczywiście obligacje stają się na terytorium polski coraz znacznie popularniejsze, ale o bańce odrzucić ma mowy. Uważam, iż rynek obligacji w Polsce po perspektywie następnych kilku czasów czeka dynamiczny rozwój, lecz obecnie obserwujemy dopiero obiecujące początki.

Tekst wydaje się być odpowiedzią na artykuł Pawła Cymcyka pt. "Boom(ba) obligacji, czyli rośnie nam kanka, która zaraz może pęknąć", który w Business Insider Polska opublikowaliśmy 12 czerwca br.

Tagi: Obligacje Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze istnieją prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie – kliknij w link „Zgłoś Facebookowi” przy wybranym poście. Statut i zasady obowiązujące w Facebooku znajdują się którego adres to https://www.facebook.com/policies

Polecamy

  • Piotr Kuczyński: "Jestem zagniewany. Zmieniłem zdanie o likwidacji OFE. Na jeszcze gorsze"

  • Jeśli jakiś człowiek spóźnił się ze złożeniem PIT, może uniknąć kary. Wystarczy czynny żal

REKLAMY Koniec budynku wielorodzinnym reklamowego

Afera GetBack

  • Trigon TFI przekształca nazwę po aferze GetBacku

  • Afera GetBacku. Gerda Broker próbuje uciec spod topora

  • Afera GetBack. Twórca Altus TFI usłyszał nowe zarzuty

  • Zatrzymano byłego prezesa Idea Banku i kilkunastu pracowników. Chodzi o aferę GetBack

Notowanie



Al Gore o zmianach przy klimacie: świat oparty dzięki zielonej energii do 2050 roku Ze świata

Związane z

Kategoria

Aktualności