Filipiny chcą wymienić flotę chodliwych busów na auta ekologiczne

Jeżeli ktoś chce poczuć spaliny w gardle, wystarczy przejść się po ulicy w Manili, stolicy Filipin. Niewzruszony smog z Pekinu, powstający od niedawna pył nad Seulem czy zanieczyszczenie biedniejszej chińskiej prowincji nie zapewniają takich wrażeń, jak rury wydechowe filipińskich aut. Liderami produkcji brudu są tak zwanym. jeepneye, busy przewożące każdego dnia miliony pasażerów.

Jeepneye to pozostałość po wojskowych pojazdach zwanych jeepami, które amerykańska armia przekazała Filipinom po zakończeniu II rywalizacji światowej. Z ich pierwotnego kształtu nie zostaje sporo, nowi właściciele przerabiają pojazdy według własnego gustu. Ważny jest to, by było kiczowato (czyli dla Filipińczyków ładnie) oraz by dało się zabrać na pokład jak na przykład najwięcej pasażerów. Jeepneye ozdabia się malowniczymi grafikami, które przyciągają uwagę turystów. Kategoria pojazdów pochodzi od połączenia słowa "jeep" oraz filipińskiego określenia "jitney" oznaczającego "kolano". W pojazdach jest najczęściej mało miejsca, dlatego pasażerowie stykają się kolanami podczas jazdy.

Foto: Raphael Huenerfauth / Getty Images Przykładowy jeepney, podobno odrzucić ma dwóch jednakowo pomalowanych i przyozdobionych

O konieczności zastąpienia jeepneyów pojazdami nowszej generacji mówi się od momentu kilku lat. Powstawało sporo projektów busów elektrycznych, hybrydowych, ekologicznych, dofinansowywanych przez państwo, ale wciąż nie przekształca się nic. Kiedy spośród Manili płynie informacja o kolejnym ultimatum dla kierówców jeepneyów, nasilają się strajki i sprawa przycicha.

Foto: NurPhoto / Getty Images Protest przeciwko wyeliminowaniu jeepneyów z ulic

Gruchot i jego spaliny

Jeden jeepney jest w stanie zarekwirować do 13 osób, aczkolwiek zdarza się, że transportowanych osób jest więcej. Filipiński program transportu nie jest dzięki tyle sprawny, by dało się za jego pomocą dojechać wszędzie. Zbyt przejażdżkę płaci się śmieszne pieniądze, dla 600 tys. kierujących jeepney to jedno z podstawowych źródeł dochodu.

Dwa lata po rządowym planie rozprawienia się wraz z spalinami temat powraca. Świeże pojazdy, które proponuje rząd, mają być od trzech do nawet czterech jak i również pół raza droższe niż wszechobecne gruchoty. Obecnie jeepney kosztuje od 28, pięć do 35, 5 tys. zł, a nowsza prokreacja oznacza wydatek między 114 a 130 tys. zł. Rząd chce zwracać jedynie niecałe 6 tys. zł z tej kwoty.

Foto: Andrew Aitchison / Getty Images Długa kolejka do jeepneya w Manili

Kto jest winien sławy?

Oficjalne rządowe dane zrzucają winę za zanieczyszczenie w jeepneye, jednak informacje zebrane przez japońską agencję współpracy międzynarodowej (JICA) sugerują, że te pojazdy stanowią wyłącznie 2 proc. wszystkich aut na drogach Manili.

Na popularność jeepneyów wpłynął kryzys paliwowy z latek 70. XX wieku. Przed jego wybuchem busy jeździły na benzynę, po wyniku nagłego podniesienia cen ropy przez kraje OPEC, poruszanie się samochodem stało się coraz droższe. W wyniku strajków ówczesny prezydent-dyktator Ferdinand Marcos wystosował do Japonii prośbę na temat przekazanie Filipinom starszych, niepotrzebnych już Tokio, silników diesla. Litr oleju napędowego był wtedy dwa razy tańszy od benzyny i chociaż trochę można było zmniejszyć rezultaty podwyżki ropy wywołanej kryzysem.



CD Projekt wart jest 10 mld zł. Rekordowa weryfikacja twórcy Wiedźmina

Związane z

Kategoria

Aktualności