Bitcoin. «Nieprzewidywalny» i «bez zalet», ale dzięki niemu wolno było zostać milionerem  Informacje

  • Przegląd prasy. Skarbówka zabiera się za handlujących bitcoinami
  • Najpotężniejsi chcą uregulowania kryptowalut. "Mogą konstytuować znaczące ryzyko"
  • Kryptowaluty gwałtownie tracą na wartości
  • Jaki będzie 2018 rok po gospodarce? Sprawdź prognozy
  • Udany debiut bitcoina. Duży wzrost kursu w pierwszym dniu sprzedaży opcji giełdowych

Wystarczyło zainwestować w niego małą sumę w 2009 roku, by dziś zostać milionerem. Bitcoin, najpopularniejsza wirtualna waluta świata, niedługo będzie miała pięć lat. Do niej zwolennicy przekonują, że jest przyszłością. Przeciwnicy, że nie zaakceptować ma szans z dolarem czy złotówką.

Wirtualne pieniądze są już w Polsce. "Znajdą się klienci, którzy pozostaną płacić bitcoinami"

Bitcoin zdecydowanie różni się od tradycyjnych walut. Nigdy go odrzucić zobaczymy, bo istnieje wyłącznie w formie plików zapisanych na dyskach komputerów. Nie ma żadnej centralnej instytucji, która to by go kontrolowała, podobnie jak np. złotówkę kontroluje Narodowy Bank Polski. Nie nie ulega kwestii nawet, kto jest swoim twórcą, bo ten przenigdy nie ujawnił swojej identyczności.

Pomimo tego, swoim zwolennicy przekonują, że przyszłość pieniędzy ma oblicze oczywiście Bitcoina. Ich zdaniem zupełna niezależność od państw uodporni nasze portfele na zakusy polityków i uwolni nas od tradycyjnych banków. W dodatek Bitcoinem można płacić przez internet praktycznie wyjąwszy żadnych opłat i wyjąwszy opóźnień. Pieniądze otrzymywane są z kilkunastominutową zwłoką.

Przeciwnicy wizji wielkiej przyszłości Bitcoina mają szereg silnych kontrargumentów. Zapytani przez tvn24. pl ekonomiści zgodnie zaliczali się do tej grupy. Ich zdaniem wirtualna waluta jest zbyt niestabilna, podatna na manipulacje i nie ma oparcia w prawdziwej gospodarce, czyli nigdy odrzucić zainteresuje przeciętnego obywatela. – W życiu bym nie kupił nawet pięciu Bitcoinów – mówi Piotr Kuczyński, analityk Domu Inwestycyjnego Xelion.

Od zabawy do odwiedzenia miliardów

Czym dokładniej jest będący przedmiotem sporu Bitcoin? To pierwsza wirtualna waluta, która zdobyła globalną rozpoznawalność i istotną wartość. Jej początki to rok 2008, kiedy na forach skupiających fanów kryptografii i wprawnej matematyki zaczął krążyć zaświadczenie opisujący teoretycznie podstawy funkcjonowania wirtualnej waluty o kategorii Bitcoin. Autorem był osobnik kryjący się pod pseudonimem Satoshi Nakamoto, który stworzył projekt prawdopodobnie dla uciechy. Nigdy nie ustalono swoim tożsamości.

W kwietniu 2009 roku uruchomiono obwód, która jest podstawą działania Bitcoina. To tak zwana internet Peer to Peer (P2P), czyli taka, w której to nie ma żadnego centralnego serwera. Wszyscy użytkownicy mają takie same uprawnienia jak i również łączą się ze sobą bezpośrednio. Większość użytkowników globalnej sieci miała już z tego rodzaju do czynienia, bowiem podobne sieci stanowią podstawę wymiany plików, od Napstera począwszy po współczesne sieci spośród torrentami.

Chcąc zapoczątkować używać Bitcoina wystarczy zsunąć i zainstalować darmowy program, który podłączy nas do sieci i stworzy nasz własny wirtualny portfel. Później trzeba walutę kupić przy internetowych domach aukcyjnych, zapracować jako "górnik" albo dostać od kogoś znajomego. Ogromne znaczenie w sieci Bitcoin mają owi "górnicy" (ang. miners), którzy z kilofem mają jednak mało łącznego. Są to ludzie, którzy, w dużym uproszczeniu, zajmują się pracą administracyjną. Pierwotnego komputery wykonują znaczną cząstka skomplikowanego szyfrowania i rejestrowania transakcji wykonywanych w sieci Bitcoin. W zamian "górnicy" otrzymują z góry ustaloną ilość bitcoinów. To wyłączne źródło nowych pieniędzy. Podczas gdy "górnicy" "wykopią" 21 mln bitcoinów, dalsze ich generacja zostanie zablokowana. To zredukowanie ma przeciwdziałać inflacji. Nie jest możliwe, tak jak na przykład to się dzieje spośród realnymi walutami, drukowanie kasy przez banki centralne.

Gwałtowny skok wartości

Wirtualne waluty wyprą pieniądz narodowy? Analitycy uspokajają

Przez pierwszy rok faktycznie nikt nie korzystał wraz z sieci Bitcoin i była ona eksperymentem oraz rozrywką dla fanów kryptografii. Na wstępie bitcoiny miały praktycznie zerową wartość. Sytuacja zaczęła się zmieniać po roku, gdy użytkownicy zaczęli eksperymentować jak i również próbować kupować za jego rzeczy u znajomych wytwórców. Pierwszym zakupem za tę wirtualną walutę była dwie pizze, wycenione na dziesięć tysięcy bitcoinów. Po to zaczął się rozwój wirtualnej waluty, która coraz szybciej poczęła zyskiwać na wartości.

Obecnie rzeczone pizze kupione za wirtualne pieniądze byłyby warte około sześciu mln dolarów. Każda osoba, która to zainwestowałaby chociaż kilkadziesiąt dolarów w bitcoin na wstępie swoim kariery (na początku oferowano np. 10 tys. zbytnio 50 dolarów), obecnie byłaby milionerem.

Wirtualna waluta nie jest jednak pewną inwestycją. Tak samo jak gwałtownie bitcoin zyskał dzięki wartości, tak samo gwałtownie waha się jego kurs. Na początku grudnia osiągnął rekordową wartość nieco ponad tysiąca dolarów, aby w kolejnych dniach przejść gwałtowne załamanie do poziomu około pięćset dolarów i rozpocząć po raz kolejny powolny wzrost. Obecnie kurs to około 650-700 dolarów za jednego bitcoina.

Dla spekulantów i złodziei?

Dania chroni obywateli, an Unia europejska ostrzega przed bitcoinem

Pytaniem zasadniczym jest w jakim celu zwykłemu człowiekowi bitcoin i po czym może on okazać się lepszy od złotówki? Jak uważa Piotr Kuczyński, do niczego i w niczym. - Bitcoin nie ma jakichkolwiek zalet w porównaniu do odwiedzenia tradycyjnych walut - twierdzi analityk. Jego zdaniem wirtualna waluta jest zbyt podatna w manipulacje, bo nie czuwają nad nią żadne organizacje. Mało kto zgodziłby się np. otrzymać pensję po pieniądzu, które może stracić nawet połowę wartości przy przeciągu kilku tygodni.

- Bitcoin jest zbytnio nieprzewidywalny - dodaje Ryszard Petru. Ekonomista tłumaczy, hdy jest to waluta niepowiązana z żadną realną gospodarką, przez co trudno określić jej wartość. W zależności z tym jest podatna na manipulacje. - Nie istnieje fundamentalnych podstaw do takiego zyskiwania na wartości – dodaje Kuczyński mówiąc o obecnym kursie waluty.

Jak uważa analityk, bitcoin jest w związku spośród tym najbardziej atrakcyjny na rzecz spekulantów, którzy mogą pragnąć łatwo na nim zapracować. Zdaniem Kuczyńskiego, druga grupa osób nim zainteresowana wówczas przestępcy i osoby, które chcą dokonać transakcji prócz kontrolowanym przez władze układem bankowym. Potwierdza to fakt, że prawdopodobnie największa odkryta nielegalna strona aukcyjna 'Silk Road', wykorzystywała do gospodarki właśnie bitcoiny. 70 procent przedmiotów na niej wyprzedawanych stanowiły narkotyki.

Dużym problemem w korzystaniu wraz z bitcoina jest to, iż trudno znaleźć miejsca, gdzie można za nie cokolwiek kupić. Przy oficjalnej stronie tej wirtualnej waluty funkcjonuje interaktywna mapa, gdzie będą gromadzone informacje na temat firm przyjmujących bitcoina. Przy całej Polsce jest to około 50 miejsc. W samej Warszawie mniej niźli 10. Są to przede wszystkim firmy informatyczne. Liczba takich miejsc rośnie, ale w skali całej gospodarki wydaje się być znikoma.

Z dala od banków i polityków

Zwolennicy bitcoina na swoim obronę przytaczają między innymi to, że bardzo ciężko go ukraść. Zapisany w komputerze "portfel" i tej zawartość są chronione zaawansowanymi szyframi. Nie można jego zgubić lub stracić dzięki rzecz kieszonkowca. Zdarzył się jednak w Wielkiej Brytanii przypadek, że informatyk za pośrednictwem przypadek wyrzucił dysk spośród zapisanym na nim portfelem "wypełnionym" kilkoma tysiącami bitcoinów. W pewnym momencie zostały one warte kilka milionów funtów, ale znajdowały się pod zwałami śmieci na wysypisku.

Zaletą bitcoinów ma być również wolność wirtualnej waluty od królestw, czyli polityków, podatków jak i również różnych opłat. Za transakcje nie trzeba nic płacić, jakkolwiek można wnieść symboliczną taryfę dla przyśpieszenia procesu. Powinno się jednak zauważyć, że w przyszłości opłaty mogą stać się obowiązkowe, bowiem przetwarzający płatności "górnicy" nie pozostaną za to już otrzymywali nagrody w postaci oryginalnych bitcoinów (których może stanowić tylko 21 milionów).

Plusem bitcoinów jest bez wątpienia fakt, że transakcje za ich pośrednictwem dokonują się bardzo szybko. Zazwyczaj ich zweryfikowanie i zatwierdzenie frapuje tylko 10 minut. Obszaru w których ich dokonano nie mają znaczenia. Wystarczy podłączenie do sieci.

Przedstawiana jako zaleta pożyteczna anonimowość jest dyskusyjna. Najbardziej zainteresowani są nią przestępcy albo osoby chcące wykonać nielegalną transakcję.

"Pięć minut" przeminęło?

Bańka pęka? Wartość bitcoina spadła o dwadzieścia procent

Bilans wad i zalet nie wypada nazbyt korzystnie dla bitcoina. Jak uważa Ryszard Petru, ów wirtualna waluta nie ma obecnie szans na zastąpienie realnego pieniądza. Dalej pójdzie Kuczyński, który jest przekonany, że nigdy to odrzucić nastąpi. - Walut wirtualnych było już kilka jak i również wszystkie umierały śmiercią naturalną - mówi analityk. Jego zdaniem bitcoin miał w tej chwili swoje "pięć minut" sławy.

Władze i bazy krajowe zajmują względem wirtualnej waluty stanowiska bardzo przezorne. Jak poinformowało tvn24. pl polskie Ministerstwo Finansów, prawidłowo z obowiązującymi przepisami, bitcoin "nie jest środkiem płatniczym". Nie spełnia też definicji "pieniądza elektronicznego". Jednak obrót nim nie narusza uprawnienia, przez co jest ustawowy. Ministerstwo jednocześnie przestrzega, że bitcoin nie podlega żadnemu nadzorowi, co "może wywoływać określone ryzyka".

Czy zatem należy się spodziewać, że w najbliższym czasie powstaną jakieś prawa regulujące korzystanie z wirtualnej waluty? Ministerstwo odpowiada, że powinno się o tym "dyskutować na forum międzynarodowym", a przede wszystkim w ramach UE. Pewne prace miały zostać zainicjowane, ale nie należy się spodziewać ich szybkiego zakończenia.



Artykuł 7 uruchomiony przez KE. Jakie skutki finansowe?

Związane z

Kategoria

Aktualności