Ekspert o podatku handlowym: wyjąwszy większego znaczenia dla gospodarki

Tzw. podatek handlowy to, spośród ekonomicznego punktu widzenia, uciecha niewarta świeczki, ale obozowisko rządzący musiał coś przeforsować, bo zapowiadał to po kampanii wyborczej; nie odnalazł sposobu, by z twarzą wycofać się z projektów wprowadzenia tej daniny a mianowicie mówi ekonomista dr Martin Dahl.

W piątek parlament zakończył prace nad ustawą o podatku od sprzedaży detalicznej. Teraz oczekuje ona na podpis prezydenta. Podatek handlowy ma wkroczyć w życie 1 września.

Dwie stawki

Zbyt w czerwcu wystrzeliła. Lecz "mocnych efektów 500 plus" nie widać

Ustawa o podatku od sprzedaży detalicznej przewiduje dwie stawki oryginalnej daniny - 0, 8 proc. od przychodu między 17 mln zł zaś 170 mln zł co miesiąc i 1, 4 proc. od przychodu powyżej 170 mln zł miesięcznie. Kwota wolna od podatku przy skali roku będzie wynosić 204 mln zł. Przewidywane przychody do budżetu istnieją jednak stosunkowo niewielkie a mianowicie 1, 9 mld zł rocznie.

- PiS wciąż w kampanii, z sporym optymizmem, zapowiadał, że weźmie się za hipermarkety jak i również supermarkety, że zostaną one opodatkowane, i będą pieniądze dla budżetu. Ale okazało się, że po na wstępie trudno jest skonstruować ten podatek, po drugie, nie ma w tej branży aż tylu pieniędzy, ile się spodziewano. I teraz niełatwo wycofać się z owego z twarzą, politycznie w wyższym stopniu opłacalne jest jednak zbyt wszelką cenę ten podatek przeforsować, mimo że pod względem finansowym ma on naprawdę małe uzasadnienie. 1, 9 mld przychodu z tytułu owego podatku, o których powiadamiają przedstawiciele rządu, to niewiele, a to i naprawdę są bardzo wygórowane szacunki. Z ekonomicznego punktu widzenia gra nie warta świeczki - ocenił dr Martin Dahl, ekonomista z Uniwersytecie Łazarskiego.

Przez politykę

- Odpowiedzialność za tą dziwną sytuację ponosi obóz rządzący, ale do jakiegoś stopnia również opozycja, bowiem nie daje możliwości porozumienia w tej sprawie, przestrzeni w dodatku, by rząd spośród twarzą i bez większego uszczerbku wycofał się z tych planów. I od rządu, i od opozycji, należy zawsze wymagać odpowiedzialności - dodał.

Branża ostrzega: nowy podatek uderzy w małe sklepy

- W życie wejdzie więc takie rozwiązanie, które tak naprawdę nikogo odrzucić zadowala. W krótkiej możliwości co prawda małe i średnie sklepy będą miały trochę lepsze warunki niż duże sieci, ale także będą szukały sposobów, by nowy podatek zoptymalizować, lub wpłynąć na rząd jak i również posłów, a jak się nie da, to za pośrednictwem Ue, by trochę złagodzić to prawo. Pomijając tym ono już wydaje się dość skomplikowane, an dywanom większy poziom skomplikowania uprawnienia, tym większe pole do odwiedzenia popisu dla dużych spółek dysponujących wieloma prawnikami a mianowicie stwierdził dr Dahl.

Musi być prościej?

Jego zdaniem, najlepszym rozwiązaniem, ponieważ już ten podatek powinien być, byłoby maksymalne tej uproszczenie, by takie tylko zasady obowiązywały wszystkich przedsiębiorców, niezależnie od wielkości. Wskazał, że stowarzyszenia reprezentujące sieci handlowe (np. Euro Commerce) pragną zaskarżyć to prawo do odwiedzenia Komisji Europejskiej jako nieuprawnioną pomoc publiczną.

- Bez względu na to wszystkiego widzę, hdy sieci są już przygotowywane także w inny sposób. Już wyższe są koszta produktów spożywczych, ale podwyżki są tak skonstruowane, aby klienci to jak w żadnym wypadku zauważyli. Dotyczą nie podstawowych produktów, ale tych w niewielu sytuacjach kupowanych, czy też sporadycznych. Firmom łatwiej ukryć ów podwyżki cen, bo ceny żywności w Polsce jak i również tak były ostatnio względnie niskie, klient więc być może nie odczuć tego jakkolwiek znacząco w swoim portfelu - zwrócił uwagę ekonomista.

- Ten pierwotny błąd w ocenie sytuacji dzięki rynku, który był przesłanką do forsowania podatku komercyjnego, wynikał moim zdaniem wraz z przełożenia doświadczeń z Świata Zachodniej czy USA na polskie realia. Tam istotnie handel wielkopowierzchniowy i dyskonty zmarginalizowały drobny i średni handel, małe sklepy czy stragany prowadzą głównie imigranci. Mogło się wydawać, iż w Polsce to zostanie też szło w tą stronę. Ale polski zbyt jest inny. W Naszym narodzie drobny i średni kupiectwo trzyma się wciąż dość mocno. Mniejsze sklepy jak i również stragany znajdują sposoby, by współegzystować z dużymi sieciami na takim rynku. Malutkie, osiedlowe albo specjalistyczne sklepiki nie tracą klientów. To polska specyfika - rzekł dr Dahl.



CD Projekt wart jest 10 mld zł. Rekordowa weryfikacja twórcy Wiedźmina

Związane z

Kategoria

Aktualności